Krawiec prawdę Ci powie, czyli krawcowej nad sklepem przewagi

Krawiec prawdę Ci powie, czyli krawcowej nad sklepem przewagi
2016-05-11

Itaque earum rerum hic tenetur

Szyć, czy kupować, kupować, czy szyć... to pytanie zadaje sobie z pewnością nie jedna kobieta, która krążąc n-ty raz po galerii handlowej i odwiedzając n-tą przymierzalnię, po raz n-ty z grymasem na twarzy ogląda się w lustrze, stwierdzając ze smutkiem, że n-ta sukienka brzydko na niej leży.

To samo dotyczy Panów i ich żon, które oprócz własnego zniecierpliwienia muszą jeszcze zmierzyć się z rosnącym zniecierpliwieniem małżonka podczas przymiarki ubrania (i tu właściwie nie wiem, co jest gorsze).

Pal licho, jeśli problem dotyczy niedrogich ubrań na co dzień. Prawdziwe dylematy zaczynają się, gdy potrzebujemy szykowną kreację na wyjątkową okazję, suknię ślubną lub perfekcyjnie skrojony garnitur.

Krawcowa nie jest passé!

Krawcowa, krawiec, zakład krawiecki... te słowa czasem mam wrażenie, kojarzą się z poprzednią epoką, czymś, co minęło i nie funkcjonuje w obecnym świecie, czymś niezwykle staromodnym. Miliony obaw powodują, że duża ilość Pań rezygnuje z instytucji, która może być doskonałym remedium na dylematy i problemy, z którymi zderzyć się trzeba w nawet najlepszym markowym sklepie. Jakimi? Spróbuję drogie Panie poczytać w Waszych myślach i obiektywnie jako nowoczesna krawcowa udzielić odpowiedzi...

Moda...

W odniesieniu do szytych kreacji, ale i podejścia do zawodu. Otóż to, że atelier krawieckie może zazwyczaj nie jest tak luksusowo i spektakularnie urządzone jak salon Versace, Giorgio Armani, czy Louis Vuitton, nie znaczy, że znajomość najnowszych trendów mody w nim kuleje. Wręcz przeciwnie, to co powinno raz na zawsze wymazać z Twojej głowy podobne myśli, to fakt, że ktoś, kto na co dzień para się szyciem ubrań, najczęściej robi to z pasją...

Wizerunek...

Bo krawiectwo zawsze było zawodem, który ocierał się o tradycję przekazywaną z pokolenia na pokolenie. Tu jak w żadnej innej profesji liczył się stały klient, perfekcja i znajomość tego, co na czasie. Krawiec musiał umieć szyć, ale i coś więcej... doradzić, zwrócić uwagę, czy aby to, co modne, na kliencie będzie wyglądać, jak należy. Tak zostało do dziś. Zatem...

Dobra rada...

Cóż Ci po tym, że w sklepie Pani ekspedientka dwoi się i troi, żeby dobrać odpowiedni rozmiar sukienki, spodni, marynarki, żakietu... Chce dobrze, ale dobrymi chęciami piekło wybrukowane. Bo cel jest jeden... sprzedać (często to, co źle się sprzedaje lub zwyczajnie ma najwyższą marżę). Jeśli odpowiednio się produkt zaprezentuje, klient polubi swój mało doskonały wizerunek. Twoje niezadowolenie później? No cóż... ekspedientki, która za chwilę zmieni pracę, nie będzie obchodzić tak dalece, jak będzie się nim przejmować krawcowa, która wie, że to, jak będziesz się czuła w uszytej przez nią kreacji, zadecyduje, czy do niej wrócisz. W dodatku...

Staranność...

Ludzie, którzy sami coś tworzą, przywiązują zazwyczaj do tego dużą wagę. Jeśli nad czymś długo pracujesz, miło będzie Ci usłyszeć od klienta: jestem zadowolona/zadowolony z Pani pracy. I bez względu na to, czy masz do czynienia z dużym atelier, które zatrudnia kilka szyjących osób, czy jednoosobowym zakładem krawieckim, ktoś ciężko pracuje, żeby Twoja sukienka jak najlepiej na Tobie wyglądała. Bo to jego dzieło. On bierze miarę, on doskonale wie, co lubisz, a czego nie i w czym dobrze się czujesz. W usługach krawieckich jest miejsce na...

Dialog...

Twoje życzenie jest rozkazem. O ile w sklepie zdana jesteś na gotowe rozwiązania, dobra krawcowa, zanim przystąpi do pracy, starannie wypyta Cię o preferencje i upodobania. Masz mnóstwo czasu, żeby powiedzieć, co Ci się podoba, a co nie, co Twoim zdaniem na daną okazję na pewno się sprawdzi, a co wręcz przeciwnie. W dodatku możesz się dowiedzieć od fachowca czegoś, o czym nie miałaś dotąd pojęcia, a co w przyszłości w trakcie pielęgnacji lub noszenia może skutecznie i systematycznie psuć Ci humor...

Dobór tkanin...

I tu jest miejsce na dywagacje. W sklepie możesz pomacać i przymierzyć kilka gotowych modeli. Zazwyczaj więc nikt obiektywnie nie udzieli Ci rady, czy żakiet, który wpadł Ci w oko, za chwile się nie zmechaci albo czy aby nie skurczy się po pierwszym praniu. Może też gorzej układać się w połączeniu z bluzką uszytą z konkretnej tkaniny. Krawcowa, zanim przystąpi do szycia, o wszystkim Ci powie, bo dysponuje taką ilością tkanin do wyboru, że może sobie na rzetelną radę i opinię pozwolić. A nawet jeśli w danym momencie jakaś tkanina nie jest u niej dostępna, nie będzie mieć nic przeciwko, byś sama ją zakupiła, lub zrobi to za Ciebie.

Koszty...

Dochodzimy do istotnego punktu. Drożej, czy taniej. Biorąc pod uwagę fakt, że sklepy oferujące wytworne kreacje, suknie ślubne, czy męskie garnitury i ubrania mieszczą się zwykle w dużych galeriach handlowych lub w samym centrum miasta, zakład krawiecki bardzo często jest opcją korzystniejszą. W cenie zakupu Twojej mniej lub bardziej wymarzonej kreacji mieszczą się bowiem wysokie koszty dzierżawy salonu i obsługi ekspedientek. I tu masz odpowiedź, dlaczego wnętrza zakładów krawieckich zazwyczaj nie wyglądają tak spektakularnie, a w dodatku czasem są zlokalizowane w różnych, dziwnych, mało uczęszczanych miejscach.

Czas...

Przymiarki, przymiarki, przymiarki... na samą myśl masz dreszcze, bo kto ma na to czas? A ile czasu kosztuje Cię eksploracja nie wiedzieć ilu sklepów i kolekcji w galeriach handlowych, która często kończy się fiaskiem? Z krawcową możesz umówić się na wybraną godzinę. Lokalizacja atelier czasem też jest wygodniejsza, bo jeśli z dala od centrum, nie utkniesz w korku i nie będziesz stresować się brakiem miejsca na parkingu.

I wreszcie klimat, wspomnienia, sympatia...

Gdy krawcowa bierze do ręki ołówek i rysuje na papierze Twój wymarzony model sukni ślubnej, wieczorowej lub każdej innej kreacji, ożywają dawne tradycje, kiedy kobiety wspólnie projektowały swoje stroje. Możesz zabrać mamę, siostrę, przyjaciółkę... i czas spędzony w atelier stanie się okazją do wielu przyjemnych wspomnień w przyszłości.

A metka?

Metka porządnego zakładu krawieckiego lub prezentacja dobrze skrojonego i starannie uszytego ubioru są warte więcej niż logo najdroższego projektanta, jeśli weźmiesz pod uwagę udrękę w pielęgnacji kreacji, swoje kiepskie samopoczucie lub mocno odbiegający od ideału wygląd.